Egipt Inne Nurkowanie Przygotowania

Trzy urwisy z Sharm el-Sheikh

Woda to życie – moje życie

Odkąd pamiętam, woda zawsze była moim żywiołem. Już jako kilkulatka sprawnie pływałam i żadna, nawet najgorsza pogoda i zimna woda nie były mi straszne. Miłość do wody rosła wraz z wiekiem, a dzięki grupie przyjaciół w 2001 roku postawiłam pierwsze kroki nurkowe. Oczywiście zakochałam się od pierwszego „nurkowania” i gdy tylko skończyłam studia, postanowiłam zrobić sobie tzw. „gap year” w Egipcie. Wylądowałam w Sharm el-Sheikh, gdzie rozpoczęłam pracę jako divemaster w jednym z lokalnych centrów nurkowych. Był rok 2005, a Sharm był u szczytu popularności wśród turystów z Europy i nie tylko. Miasto, poza bezdyskusyjnie oszałamiającym światem podwodnym, oferowało gościom również wiele atrakcji na lądzie. Jedną z nich było delfinarium o dźwięcznej nazwie „Dolphinella”.

Trzy urwisy z Sharm el-Sheikh
Trzy urwisy z Sharm el-Sheikh

Gdzie diabeł nie może…

Delfinarium składało się z widowni, małego zaplecza technicznego i dużego basenu o głębokości ponad 7 metrów. Jego rezydentami były trzy młodziutkie delfiny butlonose o imionach Steven, Stacha i Maria. Basen wymagał cotygodniowego czyszczenia. Z racji głębokości, jego sprzątaniem mogli zajmować się jedynie nurkowie w pełnym akwalungu. W tamtym czasie menadżerem był tam Polak – Tomek, który poszukiwał ludzi do pracy. I tak, z polecenia, ja i mój kolega Paweł podjęliśmy się opieki nad basenem.

Pamiętam jak dziś, gdy pierwszy raz stanęliśmy na krawędzi basenu, ubrani w sprzęt i grube pianki ze szczotkami w rękach, a przed nami pojawiły się trzy „zawsze uśmiechnięte” pyszczki. Praca była ciężka i żmudna, woda w basenie zimna, ale ta trójka niesamowitych towarzysz, rekompensowała wszelkie trudy.

Nie wiem czy wiecie, ale delfiny są mądrzejsze od najbardziej inteligentnych małp człekokształtnych – szympansów. Według współczynnika encefalizacji ich potencjalna inteligencja wynosi prawie 4,5, podczas gdy u człowieka nieco ponad 7.

Trzy urwisy z Sharm el-Sheikh
Trzy urwisy z Sharm el-Sheikh

Słodziutki drapieżnik

Podobnie jak my, Steven, Stacha i Maria miewały różne humory. Czasami były w dobrym nastroju, wtedy nie odstępowały nas na krok, dawały się głaskać, a nawet chwycić się płetwy grzbietowej, by wybrać się na małą przejażdżkę. Innymi razy zachowywały się jak małe łobuziaki – wyrywały nam szmaty z rąk, wciskały nam pyski pod pachy i nie pozwalały pracować. Jeżeli były w kiepskim nastroju – stroniły od nas, a gdy były na siebie złe – potrafiły się nieźle pokłócić i zakotłować wodą w basenie.

Nigdy nie zapomnę uczucia, gdy dotykało się ich skóry. Była on gładka, błyszcząca, ale w dotyku trochę jak guma. Gdy te trzy urwisy już się przyzwyczaiły do naszej obecności i zawiązała się między nami przyjaźń, pozwalały nam na przykład głaskać się po języku. Gdy pierwszy raz tego próbowałam, byłam dość mocno przejęta i przestraszona. Wprawdzie pyski delfinów wyglądają jakby zawsze się uśmiechały, to jednak wyposażone są w dużą ilość małych stożkowatych zębów, które przynajmniej we mnie wzbudzały respekt.

W nagrodę za ciężką pracę, delfinarium umożliwiło nam organizowanie nurkowań z delfinami. Dzięki temu mogliśmy się dzielić tymi niezwykłymi przeżyciami, zabierając jedną lub dwie osoby na dno basenu. W ten sposób mogły one oglądać nasze pociechy nie tylko na powierzchni podczas robienia sztuczek, ale też po wodą, gdy swobodnie pływały. Każda osoba, która tego z nami doświadczyła, zapewne ma tak cudowne wspomnienia jak ja.

Trzy urwisy z Sharm el-Sheikh
Trzy urwisy z Sharm el-Sheikh

Dalsze losy podopiecznych

Niestety w końcu nadszedł czas wracać do Polski i rozstać się z butlonosymi przyjaciółmi. Nie było to łatwe, a tęsknota doskwierała mi jeszcze przez długi czas.

Steven, Stacha i Maria, po różnych perypetiach związanych z sytuacją polityczną w Egipcie, trafiły do nowego delfinarium “Dolphina Park” w Sharm. Wiodą tam spokojne życie wraz z nowym kolegą – trzyletnim Mizo. Poza pokazami sztuczek, w których są świetne, pomagają w terapii osób niepełnosprawnych z urazami (na przykład kręgosłupa), jak i z niepełnosprawnością intelektualną (jak autyzm czy zespół Down’a), sprawiając że życie tych osób jest bardziej szczęśliwe i aktywne. Dzięki delfinoterapii, w trakcie której delfiny asystują doświadczonym terapeutom, dzieci i dorośli, którzy dotychczas żyli we własnym świecie, zaczynają się otwierać, a kontakt ze zwierzęciem motywuje do wykonywania ćwiczeń. Ta metoda terapii staje się coraz popularniejsza na całym świecie.

Mokre fakty

  • Średnia długość życia delfinów wynosi 17 lat, jednakże niektóre osobniki dożywają nawet 50-tki.
  • Delfiny potrafią pływać z prędkością 40 km/h – trzy razy szybciej niż najszybszy człowiek na świecie.
  • Delfiny posiadają dwa żołądki – w jednym jest magazynowane jedzenie, zaś w drugim jest ono trawione.
  • Delfiny w środowisku naturalnym śpią, unosząc się na głębokości około 50 metrów i mając jedno oko otwarte. Mniej więcej co 30 sekund wynurzają się, by zaczerpnąć powietrza, ale co ciekawe robiąc to, nie budzą się.
  • Młody delfin przychodzi na świat z płetwą ogonową do przodu, w przeciwieństwie do innych ssaków, gdzie poród odbywa głową do przodu.

Może Ci się także spodobać...

2 komentarze

  • Reply
    Agnieszka
    13 marca 2017 at 23:54

    fajna idea, fajna strona ale zdjęcia z delfinami to przegięcie i jeszcze czytam, że woda i delfiny to mój żywioł. proszę sobie poczytać i pooglądać o delfinach w niewoli, o Taji, w Japonii, skąd te delfiny zwykle jako małe są wykradane matkom i sprzedawane właśnie do takich miejsc. Wiele organizacji na świecie, w tym Sea Shepperds nagłaśnia sprawę i walczy o uwolnienie o e ssaki a wy publikujecie takie zdjęcia. to wstyd jest.

    • Reply
      Błażej
      16 marca 2017 at 00:18

      Agnieszko, dziękujemy za komentarz. Zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, o czym piszesz. Może to jest świetny przyczynek do dyskusji – w takich sytuacjach, jak zapewne się domyślasz, pojedynczy pracownik nie ma żadnego wpływu na ew. zamknięcie delfinarium. I tu poważne pytanie – czy uważasz, że lepiej te delfinaria pozostawić samym sobie, czy może jednak warto się angażować, wiedząc że Twoja praca może być dla tych zwierząt znacznie lepsza niż wielu innych, mniej zaangażowanych osób? I mimo, że zgadzam się z Tobą co do samej istoty, to przyznam się szczerze, że ja prostej odpowiedzi na to pytanie nie znam…

    Napisz komentarz