Organizacja Warsztat

Rzecz o samosterze wiatrowym

Podczas remontu jachtu musieliśmy podjąć wiele decyzji, które w dużym stopniu wpływały na bezpieczeństwo i wygodę rejsu. Nie zawsze udawało nam się uzyskać wiarygodne odpowiedzi w rodzimym środowisku żeglarskim, a również internet bywał zaskakująco ubogi w specjalistycznych tematach. Dlatego czasem musieliśmy zawierzyć własnym nosom lub po prostu czasowi, tak jak to było w przypadku decyzji czy usunąć…

… samoster wiatrowy

Rozwiązując wiele problemów na raz, naturalnym odruchem jest nie szukanie następnych. Jednym z takich “problemów” – omijanych przez nas jak pies omija jeża – był samoster wiatrowy. Nikt z nas nie miał do czynienia z takowym w dotychczasowej karierze żeglarskiej. Znajdujący się na pawęży dziwny mechanizm, który w dodatku ciężko chodził i miał mnóstwo dodatkowych elementów, kolidował z wieloma planowanymi przez nas rozwiązaniami. Rufa była doskonałym potencjalnym miejscem na motocykl (lub nawet dwa!), znaleźć się tam miał opuszczany pokład nurkowy czy bramka radarowa i na panele słoneczne. Również indagowani marynarze na ogół opiewali zalety posiadanego przez nas drugiego samosteru – hydraulicznego, który też przecież umie utrzymać kierunek jachtu względem wiatru. Byliśmy zatem blisko decyzji o usunięciu samosteru wiatrowego, jednak w natłoku innych spraw wisiał on sobie jeszcze smętnie zaniedbany na pawęży.

Samoster wiatrowy

Samoster wiatrowy

Czas na teorię…

Latem postanowiliśmy nieco zmniejszyć intensywność remontu i również przetestować jacht. Mając więcej czasu, samodzielnie zacząłem czytać o typach samosterów, korzyściach z nich i ich skuteczności. Oczy moje stawały się coraz większe i większe, kiedy okazywało się ile nieoczywistych korzyści może przynieść owe “ustrojstwo”. Dalsza, szczegółowa analiza rodzajów mechanizmów samosterów wiatrowych przyniosła wiadomość, że jest to najlepszy ze stosowanych typów.

Dodatkowa, olbrzymia płetwa sterowa jest poruszana dzięki “magii” hydrodynamiki za pomocą najmniejszego wiatru.

Duże trudności z rozebraniem całego mechanizmu nie powstrzymały mnie i po ciężkich walkach z palnikiem i młotkiem udało się zdjąć zaśniedziałe od wieloletniego postoju w słonej wodzie tuleje. Konserwacja i montaż, to już raczej rutynowe zadania, które przebiegły sprawnie.

… i praktykę!

Samoster wiatrowy

Nadszedł czas próby. Podczas jednej z wypraw na Bornholm odpaliłem urządzenie. Niestety fiasko. Kilka regulacji intuicyjnych i… dalej nic! Teraz to już solidnie wkurzył mnie ten przyrząd. A więc WOJNA!

Jeszcze w drodze postanowiłem go zdemontować i sprawdzić co się dzieje. Wydawało mi się, że chodzi jakoś za ciężko. Wszystko było poskładane tak, jak uprzednio zdemontowałem, więc postanowiłem zawierzyć swojej smykałce i intuicji. Usunięcie jednej podkładki i z powrotem do wody. I stało się! Wszystko odpaliło w jednej chwili. Prosta intuicyjna regulacja i płyniemy na samosterze wiatrowym!  Samoster hydrauliczny został odłączony i nastała błoga cisza na jachcie. Skończyły się nerwowe drgania wskazówki amperażu akumulatorów. W moich myślach baterie jachtu uśmiechały się do mnie, dziękując za koniec katorgi. W Błażeja myślach zapewne uśmiechał się do niego jacht, który dziękował za skuteczny zapasowy ster na wypadek awarii podstawowego. No i tak się zakochałem w tym naszym samosterze, który o mało co nie wyleciał z projektu… Człowiek uczy się całe życie!

Żeby ułatwić Wam podobne decyzje w przyszłości, wkrótce w osobnym wpisie szczegółowo opiszemy wady i zalety różnych rodzajów samosterów oraz podstawowe różnice między nimi. Śledźcie naszego bloga!

Może Ci się także spodobać...

Brak komentarzy

Napisz komentarz