Inne Przygotowania

Przenosiny na OSHEE

Wielkie sprzątanie

Na przełomie czerwca i lipca 2016 roku prace remontowe w stoczni w Darłowie trwały już trzy kwartały. OSHEE był już zwodowany i wykonaliśmy na nim kilka krótkich próbnych rejsów w pobliżu portu. Z racji rozpoczynającego się sezonu letniego nad Bałtykiem, okoliczności przekonały nas do tymczasowego przeniesienia się z wynajmowanego w miasteczku mieszkania na jacht. W związku z tym cała nasza czwórka, z pomocą pięcioletniej Hani i dzielnego nowofundlanda – Brokata, wzięła się do sprzątania i czyszczenia Nautilusa. Jak zapewne się domyślacie, jacht po tylu miesiącach ciężkich prac remontowych w stoczni, włącznie z piaskowaniem i kilkukrotnym malowaniem, bliski był warunkom, które zapewne panowały w stajni Augiasza.

Przenosiny na Nautilusa - kambuz

Przenosiny na Nautilusa - kambuz

Przenosiny na Nautilusa - mesa

Przenosiny na Nautilusa - mesa

Po wspólnym wyczyszczeniu pokładu, za punkt honoru postawiłam sobie doprowadzenie kambuza, który obecnie stanowił warsztat, do stanu bezpiecznej użyteczności – w końcu to ja w trakcie naszej ekspedycji będę głównym kukiem i będzie to moje miejsce „pracy” 🙂 Wszystko pokryte było kilkumilimetrową warstwą pyłu, szafki były wypełnione narzędziami, a zęzy gdzieniegdzie pozbawione były podłóg. Sprzątanie zajęło ponad 8 godzin, praca była bardzo żmudna, ale w końcu udało się. Spod warstwy kurzu wyłonił się piękny drewniany blat, a szafki i szuflady świeciły czystością i bielą. Spokojnie mogliśmy rozpakować garnki, naczynia i sprzęty kuchenne.

Przenosiny na "Nautilusa" - pierwsza kolacja

Testujemy kambuz i mesę

Przenosiny na OSHEE zakończyliśmy 2 lipca, wieńcząc je pierwszą kolacją w całości ugotowaną na pokładzie. Jak przystało nad nadmorską miejscowość, szef kuchni serwował pieczonego łososia z fasolką szparagową. W trakcie posiłku wypiliśmy symboliczne wino za więcej tak przemiłych i smacznych kolacji na jachcie.

Może Ci się także spodobać...

Brak komentarzy

Napisz komentarz