Afryka Żagle

Pół żartem, pół serio

Po trzech tygodniach spędzonych w Maroko i na Maderze, zbliżaliśmy się do Wysp Kanaryjskich, które miały być krótkim postojem przed powrotem na kontynent Afrykański. Po miesiącu eksploracji Czarnego Lądu, mieliśmy pokonać Atlantyk i rozpocząć naszą podróż przez Amerykę Południową w kierunku niesławnego Przylądka Horn i Antarktyki.

Fuerteventura

Po wypłynięciu z Porto Santo z portugalskiego archipelagu Madery późnym wieczorem 12 września, rozpoczęła się nasza podróż na Wyspy Kanaryjskie. Pierwszym przystankiem miała być wyspa Fuerteventura, na którą dotarliśmy około chwilę po południu 15 września. Zdecydowaliśmy się zakotwiczyć w cieniu malowniczej wysepki Los Lobos, będącej rezerwatem przyrody, w wąskim przesmyku pomiędzy Los Lobos i Fuerteventurą, vis-à-vis słynnej kite’owej plaży Flag Beach. Dwa dni spędzone w północnej części wyspy poświeciliśmy przede wszystkim na zwiedzanie oryginalnego, nieco „marsjańskiego” krajobrazu oraz oczywiście na kitesurfing.

Z Fuerteventury wylatywali do Polski także odwiedzający nas znajomi – Jola, Ewa i Łukasz, a chwilę późnej mieli dołączyć Marta i Łukasz – nowi członkowie stałej załogi. Ze względu na ich duże bagaże oraz wygodę transportu, 17 września przestawiliśmy jacht OSHEE do portu handlowego w Puerto del Rosario (marina jachtowa po raz kolejny była w rozbudowie), gdzie staliśmy przy nabrzeżu przemysłowym obok ponad stumetrowego promu RO-RO. Dzień później, po odebraniu Marty i Łukasza z lotniska wyruszyliśmy do Las Palmas na wyspie Gran Canaria.

Gran Canaria

Do Las Palmas dotarliśmy dobę później, stając na kotwicy przy północnym falochronie mariny. Wybór portu był nieprzypadkowy – to właśnie tutaj znajdował się jedyny w promieniu tysiąca mil morskich autoryzowany serwis producenta naszego pokładowego generatora spalinowego. Wyprawa do Afryki wymaga niezależnego źródła zaopatrzenia w słodką wodę. Tymczasem nasza odsalarka, ze względu na wysoką wydajność, wymaga dużego natężenia prądu zasilającego. Zatem naprawa generatora była absolutną koniecznością – odsalarek nie można przecież używać w porcie będąc podpiętym do sieci brzegowej ze względu na zbyt niską jakość i czystość wody w marinach. Wizyta w serwisie zakończyła się solennym zapewnieniem, że naprawy potrwają nie dłużej niż 3 tygodnie, choć konieczność samodzielnego wymontowania i dostarczenia ważącego prawie 200 kg generatora powinna była być dla nas pierwszym sygnałem ostrzegawczym.

Trzytygodniowy termin naprawy generatora był dla nas poważnym problemem. Początkowo planowaliśmy kotwiczyć na Kanarach nie dłużej niż 10 dni, ponieważ trzymały nas ambitne plany eksploracji Afryki i Ameryki Południowej oraz antarktyczne lato na półkuli południowej. Nie mieliśmy jednak wyboru. Kolejne dwa dni spędziliśmy na zwiedzaniu Gran Canarii – wspięliśmy się na stanowiące rezerwat przyrody Pico de Las Nieves 1.949 m n.p.m. i Roque Nublo 1.813 m n.p.m. oraz zwiedziliśmy niezwykle malownicze wydmy chronione w rezerwacie „Dunas de Maspalomas”. Kolejne dni planowaliśmy spędzić na Teneryfie, dokąd wypłynęliśmy 22 września.

Teneryfa

Na Teneryfę, do Las Galletas, dopłynęliśmy 23 września po południu. Ze względu na brak miejsc w marinie, ponownie stanęliśmy na kotwicy. Kolejny tydzień spędziliśmy na pracach pokładowych oraz nurkowaniu – zarówno czysto rekreacyjnym, jak również szkoleniowym – Łukasz i Michał zdobywali kolejne certyfikaty nurkowe. Szczególnie duże wrażenie zrobiły na nas nurkowania z ogromnymi, kilkumetrowymi płaszczkami.

W poniedziałek, 1 października, po rozmowach z lokalnymi przewodnikami nurkowymi, podjęliśmy decyzję o przeniesieniu się na kotwicowisko pod Los Cristianos – jednym z najpopularniejszych kurortów kanaryjskich, wokół którego znajdują się nie tylko ciekawe miejscówki nurkowe, ale też surfingowe i kite’owe. Tam spędziliśmy kolejne trzy tygodnie, surfując oraz nurkując na zatopionych wrakach oraz z delfinami, żółwiami, płaszczkami, ośmiornicami i tysiącami mniejszych ryb, z krótkimi przerwami na zaopatrzenie w Amarilla Marina w San Miguel. Odwiedzili nas również Jaś i Ola, którzy – oprócz nurkowania i surfingu – spędzili również sporo czasu na wspinaczce w wyższych partiach górskich Teneryfy.

Generator

Oczywiście tak długa bezczynność wynikała – jak nas zapewniano podczas wielokrotnych rozmów telefonicznych – z oczekiwania przez serwis na wykonanie ostatnich prac przy generatorze. Problem był taki, że nie otrzymaliśmy uprzednio ani spisu części do wymiany, ani wyceny, ani nawet pisemnej diagnozy uszkodzenia, zatem trudno było nam w pełni zaufać w ich zapewnienia. W efekcie, po miesiącu od dostarczenia generatora do serwisu – przy zapowiadanym trzytygodniowym terminie naprawy – zdecydowaliśmy się ponownie popłynąć na Gran Canarię do Las Palmas, żeby osobiście zweryfikować faktyczny etap naprawy.

W drogę wyruszyliśmy 22 października, by kolejnego dnia wieczorem dotrzeć do stolicy Gran Canarii. Poranna wizyta w serwisie postawiła nam włosy dęba na głowie. Okazało się, że serwis nawet nie rozebrał generatora, żeby zweryfikować jakie są uszkodzenia, nie miał w efekcie gotowej choćby listy części zapasowych do zamówienia, ani nawet nie wiedział ile naprawa i samo dostarczenie zamówionych części może trwać. Co więcej, sugerowali że do wykonania naprawy będą potrzebowali dodatkowego, specjalistycznego serwisu, z którym jeszcze się nie kontaktowali, zatem nie wiedzą czy, kiedy i w jakiej cenie będzie mogła się ta zewnętrzna firma podjąć zadania. Po ponad miesiącu oczekiwania i zwodzenia byliśmy zatem w punkcie wyjścia – nie wiedzieliśmy jakie są uszkodzenia oraz gdzie, kiedy i za ile możemy je usunąć. W dodatku zanosiło się na to, że naprawa w dotychczasowym serwisie potrwa przynajmniej dalsze 2-3 miesiące! Musieliśmy zatem znaleźć inne rozwiązanie, bo taki termin groził całkowitym rozbiciem harmonogramu całej ekspedycji. Nie uwierzycie, ale przed odebraniem generatora z serwisu, musieliśmy jeszcze opłacić fakturę za „wykonane” prace i wycenę. Prawdziwa zgroza!

Przebieg ekspedycji można śledzić na bieżąco na naszym Facebooku, Instagramie i Twitterze.

Może Ci się także spodobać...

Brak komentarzy

Napisz komentarz