Australia Co publikujemy Inne Nowa Zelandia Przygotowania

Nowa? Zelandia?

Lata przygotowań do organizacji ekspedycji wokół świata, która miała zadziwić nie tylko jej obserwatorów, ale i samych uczestników. Tysiące godzin poświęcone na organizację, żeby przemierzyć wszystkie pięć oceanów i siedem kontynentów. Dziś zaczynam się zastanawiać, czy to w ogóle jeszcze możliwe? Czy nasze wysiłki nie poszły na marne?…

Siedem kontynentów

Planując ekspedycję, nasz cel mógł być tylko jeden – chcemy przemierzyć nie tylko wszystkie oceany, ale też każdy kontynent. Sprawa wydawała się raczej prosta. Wprawdzie do szkoły chodziłem jakiś czas temu, a kontynenty każdego roku nadal się przemieszczają, to jednak biorąc pod uwagę tempo tych zmian (nie więcej niż 5 cm rocznie, na ogół znacznie wolniej), trudno było spodziewać się rewolucji. Kontynentów miało być siedem – Europa, Azja, Afryka, Australia, Północna i Południowa Ameryka oraz Antarktyda.

Nowa Zelandia - Arktyka i Antarktyka

Dla zagubionych szybka ściągawka. Arktyka to obszar Ziemi leżący wokół bieguna północnego (tak, tam „na górze”), ograniczony kołem podbiegunowym. Jej częścią jest zatem np. Grenlandia czy Ocean Arktyczny. Sama Arktyka nie jest jednak kontynentem. Natomiast Antarktyka („anty Arktyka”) to część świata położona na przeciwległym biegunie naszego globu, na południe od równoleżnika 60oS. Obejmuje ona Antarktydę (która już kontynentem jest) oraz Ocean Południowy i położone na nim wyspy.

Wszystko zgadzało się jeszcze kilka tygodni temu – pięć oceanów, siedem kontynentów. Aż tu nagle gruchnęła wieść, że kontynent jest jeszcze jeden! W dodatku ukrywał się przed naszymi oczami dobre kilkadziesiąt milionów lat, mimo że ma prawie pięć milionów kilometrów kwadratowych. Czyli wyprawa będzie przez osiem, a nie siedem kontynentów?

Jeden kontynent

Cofnijmy się w czasie o krok lub nawet kilka kroków. Konkretniej 300 milionów lat. Nasza planeta składała się wtedy tylko z jednego superkontynentu – nazywanego Pangeą, czyli Wszechziemią, oblanego przez jeden wielki wszechocean.

Nie był to pierwszy superkontynent w historii Ziemi i z pewnością nie będzie też ostatni.

Skorupa ziemska jest sztywna tylko na zewnątrz, niczym skorupka jajka. Głębiej zaczyna być częściowo plastyczna, co powoduje, że niżej położone warstwy mogą powoli „płynąć”, ciągnąc za sobą fragmenty skorupy ziemskiej (płyty tektoniczne). Pod wpływem grawitacji i prądów konwekcyjnych płyty mogą się od siebie oddalać, zatapiając lądy, ale też mogą się ze sobą zderzać, powodując wypiętrzanie gór albo trzeć o siebie, odpowiadając za trzęsienia ziemi.

Nowa Zelandia - Pangea

Nowa Zelandia - dryf kontynentów

Nowa Zelandia - płyty tektoniczne

Przez pierwsze 150 milionów lat płyty tektoniczne powoli się rozsuwały, a wody wszechoceanu wrzynały się coraz głębiej w ląd. Około 175 milionów lat temu te ruchy doprowadziły do pęknięcia Pangei pomiędzy Ameryką Północną i Afryką, a wypełniający się wodą ryft dał początek Oceanowi Atlantyckiemu. Na północy, składającej się z Eurazji i Ameryki Północnej, działo się niewiele – najważniejsze było oderwanie się Ameryki Północnej i Grenlandii, które trwało aż 100 milionów lat!

Dużo ciekawiej było na południu. Około 150 milionów lat temu południowa część Pangei uległa rozpadowi na Amerykę Południową połączoną z Afryką oraz na Antarktydę połączoną z… Australią i Indiami! Jako pierwsze od Antarktydy oderwały się Indie, które przez ponad 50 milionów lat dryfowały na północ. Po przemierzeniu Oceanu Indyjskiego, zderzyły się z Eurazją, wypiętrzając Himalaje. Następnie od Antarktydy oderwała się Australia, która szybko przemieściła się na północ, zatrzymując się gdzieś po środku oceanów. Od Afryki zaś odłączyła się Ameryka Południowa, dryfując na Zachód i kończąc formowanie Atlantyku.

25 milionów lat temu zarys kontynentów i oceanów odpowiadał już dzisiejszemu.

Nowa Zelandia?

Tutaj wygląda, że potrzebny będzie suplement. 200 milionów lat temu od południowego fragmentu Pangei zaczęła odrywać się… płyta kontynentalna z Nową Zelandią, Nową Kaledonią i okolicznymi wyspami. Dlaczego zatem właściwie nikt nie mówił dotąd głośno o kontynencie Zelandii?

Każdy kontynent powinien spełniać cztery zasadnicze warunki:

  1. zdecydowanie wynosić się ponad dno morza lub oceanu,
  2. składać się z wszystkich trzech podstawowych typów skał,
  3. skorupa ziemska powinna być tam wyraźnie grubsza i mniej gęsta oraz
  4. musi zdecydowanie wyróżniać się spośród otaczających ją mas wodnych i lądowych.

Na Ziemi występują trzy głównej rodzaje skał: magmowe – powstałe z zastygłej lawy lub magmy, metamorficzne – powstałe w wyniku działania temperatury i ciśnienia oraz osadowe – powstające w wyniku sedymentacji.

Od dłuższego czasu nie było właściwe sporów co do tego, że Zelandia pierwsze trzy warunki spełnia. Pozostawał zaś problem wyraźnej odrębności i powiązana z nim kwestia “wystarczającej” wielkości.

Nowa Zelandia - wyniesienie, N. Mortimer et al./GSA TodayNajnowsze satelitarne badania dna morskiego przyniosły jednak dość zaskakującą informację. Otóż Nowa Zelandia, Nowa Kaledonia i otaczające je wyspy od zawsze składały się na spójną i znacznie większą płytę kontynentalną, która w wyniku milionów lat działania rozciągających sił tektonicznych obecnie znalazła się w 95% stosunkowo płytko, ale jednak pod powierzchnią wody.

Australia i Zelandia “wkrótce” się zderzą. Dzielący oba kontynenty rów Cato (Cato Trough) ma szerokość 25 km.

Gdy powierzchnię Ziemi przeanalizuje się bez uwzględnienia oceanów, tak jak ma to miejsce w przypadku innych planet, gdzie nie występuje woda w stanie płynnym, wielkość i odrębność Zelandii staje się prawie oczywista.

Siedem plus jeden równa się… siedem?

Czy nie powinniśmy zatem zmienić wszystkich naszych materiałów i od teraz pisać o wyprawie przez wszystkie pięć oceanów i OSIEM kontynentów?

Odpowiedź jak zwykle nie jest prosta.

Wśród dużej części naukowców i przede wszystkim polityków, ogromne konsekwencje międzynarodowe i ekonomiczne przyjęcia istnienia ośmiu kontynentów (choćby w zakresie eksploatacji złóż surowców) powodują konserwatywne podejście do postulatu takiej zmiany. Istnienie Zelandii jako odrębnego kontynentu nie budzi dziś żadnych wątpliwości tylko u geologów. Dla nich zaś kontynentem jest Eurazja, złożona z Europy i Azji, które z oczywistych przyczyn odrębnie nie spełniają powyższej definicji kontynentu.

Na szczęście wszystko jest zatem nadal w porządku. 5 oceanów, 7 kontynentów. Jak będzie, kiedy wrócimy? Zobaczymy. Kolumb też przecież płynął do Indii…

Może Ci się także spodobać...

Brak komentarzy

Napisz komentarz