Foto Galerie Przygotowania

Białogłowa z Białowieży – Monika Żuberek

Po powrocie z jej antarktycznych i kaphornowych pieleszy, nadszedł czas, żeby przedstawić Wam najmłodszą – ale tylko stażem – członkinię załogi OSHEE World Expedition. Panie i Panowie, przed Wami Żuberek, Monika Żuberek!

Żuberek to krowa, tylko bardziej rogata

Na pytanie czy dużo pływa odpowiada “no… trochę”. To “trochę” to blisko 17.000 mil morskich w dosyć niebanalnych częściach globu. Dowód? Właśnie wróciła z Antarktydy i drugi raz opłynęła Przylądek Horn. Piła drinki z lodem z południowoamerykańskich lodowców, pływała kajakiem wśród gór lodowych arktycznego archipelagu rosyjskiej Ziemi Franciszka Józefa i lepiła babki z piasku na senegalskiej plaży. Na równiku sprawdzała, czy woda w zlewie zacznie się nagle kręcić w inną stronę. Z reguły sprawdza organoleptycznie czy lodowe góry są słodkie czy słone.

Przygodę z żeglarstwem morskim zaczęła zaledwie 10 lat temu. Jest sternikiem jachtowym, ale to nie jest jej ostatnie słowo. Jak sama mówi „pośpiech poniża”, więc stawia na długie niespieszne wyprawy, w czasie których można poczuć prostotę i urok żeglarskiego życia. Najbardziej lubi jak jest dużo wody, więc rok temu poprowadziła damski rejs przez Atlantyk – ścierając się ze stereotypami stawia na kobiece załogi w ramach autorskiego projektu Magenta Sailor Girls. Niestety uwielbia różowy. Ma nawet różowe ukulele. Bardzo dużo śpi, bo nigdy nie wie kiedy się nie wyśpi. Kiedy trzeba żelazna dama, kiedy nie trzeba kwoka dbająca o swoje kurczaczki.

 

Namówiłeś mnie!

Pierwsze skojarzenie z urzędniczką? Bezbarwna, nudna postać? Nic z tego. Monika zaskoczy lekkim irokezem, żółtymi trampkami i vintage’ową kolarzówką. Mimo 15 lat stażu przy analizowaniu zawiłych paragrafów, rusza z kopyta kiedy nadchodzi czas. Ostatnio pracuje w zasadzie w przerwach między podróżami. Trochę się wspina, nurkuje lub zwiedza okolice na rowerze. Fanka biegówek. Marzy o locie szybowcem i pływaniu z wielorybami. Nie rozstaje się z aparatem fotograficznym. Podobno łatwo ją namówić do robienia rzeczy uznanych za wariactwo, więc ostatnio zjeżdżała z lodowca na jednej z antarktycznych wysp na dolnej części pleców… prosto w stado uchatek 🙂 Jednak żeby namówić ją na łażenie po górach, trzeba ją oszukać, że np. za górą jest Pacyfik.

Propozycja udziału w OSHEE World Expedition pojawiła się w idealnym momencie – dawno rzucone ziarenko, umiejętnie podlane, wykiełkowało. Po prostu namawiali, namawiali i namówili!

W czasie wyprawy będziemy czerpać z jej doświadczenia logistycznego, przeorania setek mil w warunkach od tropikalnych do polarnych, przepisu na chleb oraz zapasów pigwówki. Aha, mówi po hiszpańsku, francusku i angielsku, więc dogada się i w Afryce i w Antarktyce!

Mam tę moc…

Rozmawiając z przyjaciółmi Moniki, dowiedzieliśmy się też o kilku nowych supermocach, o których nie mieliśmy najmniejszego pojęcia:

  • umie jednocześnie gotować i wymiotować – stara się jednak używać osobnych garnków,
  • uważa, za Sylvią Plath, że nic tak nie zbliża ludzi, jak wspólne rzyganie,
  • umie zrobić sałatkę ze wszystkiego, nawet z parówek z puszki i zwiędłego pora,
  • pamięta kto jaką pije kawę lub herbatę i nie pyta po raz tysięczny czy słodzisz,
  • obudzona w środku nocy odpowie na pytanie gdzie znajduje się kukurydza (lewa szafka, górna półka, trzeci rządek od prawej),
  • zawsze ma w skitrane jakieś pyszności na czarną godzinę – jak już wszystko się skończy,
  • chilijska armada je jej z ręki oraz potrafi robić „oczy sarenki”, co bardzo ułatwia kontakty z lokalnymi władzami,
  • umie śpiewać, ale nigdy nie pamięta słów, za to melodie rozpoznaje „po jednej”!

Może Ci się także spodobać...

Brak komentarzy

Napisz komentarz